sty
12
Coraz mniej rozumiem
Styczeń 12, 2011
Nie tak dawno, bo tuż przed świętami, moja żona poprosiła mnie abym w sieci znalazł jej jakiś salon kosmetyczny, dlatego że miała ochotę się „poprawić” na imprezę. Uważam że takie zabiegi ani nie są potrzebne jej twarzy, ani tym bardziej mojemu rachunkowi w banku, lecz jako płeć słabsza mało mam do gadania w naszym domu, więc potulnie włączyłem komputer i wyszukiwarkę internetową.
Wyszukanie salonu nie było trudne, jednak znalezienie czy robią w nim to co moja druga połowa chciała abym znalazł już niestety tak.
Ale się zdziwiłem, kiedy zobaczyłem te wszystkie nieznane mi nazwy zabiegów. W oczach zaczęło mi się mienić, mózgownica zmalał a moja wiara w dobrą wiedzę ogólną stopiła się jak śnieg za oknem.
Peeling kawitacyjny, mikrodermabrazja, mezoterapia bezigłowa – z tego wszystkiego skojarzyłem jedynie igłę, oczywiście nieprzyjemnie.
Wyszukanie na stronie prostego przedłużenia rzęs (chociaż jak zauważyłem rzęsy mojej żony łaskoczą mnie w czoło kiedy z nią rozmawiam) zajęło ładnych kilkanaście minut.
Gdy już wszystkiego się dowiedziałem i przekazałem małżonce dobre wieści postanowiłem bardziej pogłębić tą całą specyficzną wiedzę, wcześniej pytając ją na wyrywki „czy wiesz co oznacza …” itp. Oczywiście wiedziała, co podziałało na mnie jak czerwona płachta na hiszpańskiego byka, bo przecież nie będę słabszy od kobiety.
Na razie z tej małej wiedzy pożyteczny okazał się makijaż permanentny, bo jedząc posiłek w towarzystwie telewizora znałem właściwą odpowiedź na zadanie z głupiego z teleturnieju „jak długo taki makijaż może się utrzymać”. Ale czy ta wiedza jest mi kiedykolwiek do czegoś przydatna? Żona twierdzi że tak, bo chciałaby mnie wysłać do „Milionerów” żebym przed następnym sylwestrem nie marudził że mój portfel stał się tak chudy że nie mogę go nigdzie odnaleźć…