Wrocław przyjazny żakom

Grudzień 13, 2010

Jestem zeszłorocznym absolwentem liceum. Skończyłem nieduże liceum w Pszczewie, lecz powiedziałem sobie, że na studia dostanę się na uczelnię w dużym mieście. Rozważałem Kraków, Warszawę albo Wrocław. Najbliżej mam bez wątpienia do tego ostatniego dlatego złożyłem swoje papiery na Politechnikę Wrocławską. Jako, że miałem świadectwo z wyróżnieniem a moje oceny z matury były imponująco dobre, przyjęto mnie. Czym prędzej spakowałem walizkę i już miesiąc wcześniej postanowiłem pomknąć do Wrocławia, żeby zapoznać się z miastem oraz przede wszystkim znaleźć miejsce, w którym przez najbliższe lata będę mieszkał. Kumpel, u którego mieszkałem przez ten okres wynajmował ze znajomymi pokoje we Wrocławiu, lecz ja myślałem bardziej o mieszkaniu albo mieszkaniu, które mógłbym zająć razem z innymi.
Miałem spory dylemat w podjęciu tej decyzji, gdyż stolica Dolnego Śląska proponuje faktycznie szeroką gamę możliwości. Pojedyncze noclegi we Wrocławiu jak na uczniowską kieszeń są spore, lecz od razu zorientowałem się, że gdy podpisze się porozumienie na dłuższy okres czasu cena idzie w dół. W przeciągu tygodnia poznałem naprawdę ciekawych ludzi z okolic Krakowa, którzy tak jak ja szukali lokalu w mieście więc szybko doszliśmy do porozumienia, że będziemy mieszkać razem. Pokoje we Wrocławiu czy to w rezydencji, czy w ogromnym domu nas nie interesowały. Mieliśmy ochotę na zwykłe mieszkanie dwupokojowe, gdzie moglibyśmy wstawić cztery łóżka, po dwa w każdym pomieszczeniu.
Dwóch z nas dostało się na Politechnikę Wrocławską, dwóch na Uniwersytet Przyrodniczy. Szczęście w tym, że obie szkoły są w w sąsiedztwie, więc nie sprzeczaliśmy się o okolicę, gdzie mamy zamieszkać. Padło na Plac Grunwaldzki, środek miasta, bardzo blisko obu uczelni, kilka przystanków od centrum. Mieszkanie nowe, ładne, na drugim piętrze 6piętrowego bloku. Zrzucamy się miesięcznie po 400 złotych, co uważam jest sumą racjonalną. Poszukiwania trwały raptem kilka dni.